„Nasi pracownicy w centrach dyspozycyjnych są do dyspozycji ludzi przez całą dobę. W ciągu kilku sekund podejmują decyzje, które mogą uratować życie. Wspierają ich w tym nowoczesne technologie, ale w centrum uwagi zawsze pozostaje człowiek” – mówi prezes Czerwonego Krzyża w Górnej Austrii, dyplomowany pedagog Gottfried Hirz, z okazji dzisiejszego Dnia Numeru Alarmowego.
Między rutyną a sytuacją wyjątkową
Dla Michaela Fenzla z Freistadt właśnie ta mieszanka rutyny i niepewności stanowi codzienność. Od 1989 roku 55-latek działa jako wolontariusz w służbach ratowniczych, a od 1991 roku pracuje również na pełen etat w Czerwonym Krzyżu Górnej Austrii. Jego podwójna rola w centrum dyspozycyjnym i podczas akcji stanowi dla niego szczególną atrakcję: „To świetna odmiana. Masz bezpośredni kontakt z tym, co dzieje się na zewnątrz, i wykorzystujesz to doświadczenie w centrum koordynacyjnym. Wiele rzeczy to rutyna, ale nigdy nie wiesz, co cię czeka. Właśnie to sprawia, że praca jest ekscytująca” – mówi Fenzl.
Wezwanie alarmowe co 32 sekundy
Liczby pokazują ogromne obciążenie: w 2025 roku w Górnej Austrii obsłużono łącznie 983 904 zgłoszenia. To średnio jedno co 32 sekundy. Szczególnie wymagające są interwencje z udziałem dzieci. „Nieważne, jak duże masz doświadczenie, to nie pozostaje bez wpływu na ciebie. Nawet jeśli po drugiej stronie słuchawki panuje czysta rozpacz, musisz zachować spokój. Tylko w ten sposób uzyskasz informacje, których potrzebujemy, aby szybko i właściwie pomóc”.
Dla Fenzla jest jasne: „Jesteśmy pierwszym ogniwem w łańcuchu ratunkowym. Naszym zadaniem jest również udzielanie przez telefon wskazówek dotyczących pierwszej pomocy w nagłych wypadkach zagrażających życiu. Równolegle wspieramy służby ratownicze i kierujemy je na miejsce zdarzenia”.
Technika pomaga – człowiek decyduje
Statystycznie w Górnej Austrii co minutę wyjeżdża karetka. Aby pomoc dotarła szybko, centra dyspozycyjne i służby ratownicze ściśle ze sobą współpracują. Podczas gdy dawniej decydująca była znajomość terenu, dziś w pracy pomagają mapy cyfrowe, lokalizacja telefonów komórkowych lub systemy takie jak Emergency Eye.
Jednak pomimo całej tej technologii jedno pozostaje niezmienne: na początku każdej akcji ratowniczej stoi rozmowa i osoba, która słucha, zachowuje spokój i podejmuje właściwe kroki. #schongenial, gdy ludzie często poświęcają swój wolny czas dla dobra innych.